Wcześniaki to dzieci wymagające

Wcześniaki to dzieci wymagające

O strachu, cierpliwości i pokorze, które wiążą się z narodzinami wcześniaka oraz potrzebie i roli wsparcia, które pomaga rodzicom w przejściu trudności u progu rodzicielstwa.

 

Chodziłam do Franusia codziennie, czytałam mu bajki, śpiewałam piosenki, kładłam rękę by był dotyk mojej ręki do jego ciała, czasami po prostu byłam i się modliłam, by wyszedł cało z tej trudnej sytuacji. Codziennie po parę godzin udawało mi się z nim być, mąż zwykle bywał wieczorami. Wpuszczano nas pojedynczo, nie było możliwości, abyśmy byli jednocześnie – wspomina Emilia, mama Frania, który w 2015 r. urodził się siłami natury, w 24 tyg. ciąży, z wagą 760 g., miał 50% szans na przeżycie i dostał 7/10 pkt. w skali Apgar.

 

 

Wcześniaki urodzone w 24-26 tyg. ciąży spędzają ok. 3 miesięcy (czasami dłużej) w szpitalu, połowę tego czasu na oddziale intensywnej terapii, który ma bardzo restrykcyjne warunki.

 

Po 20 dniach od porodu, gdy dziecko ustabilizowało się w oddechowo, Emilia mogła wziąć je na ręce do kangurowania. Od pierwszych chwil mama Franka dbała o laktację, by od 34 tyg., gdy to będzie możliwe, podjąć próby karmienia dziecka własnym mlekiem z butelki. Karmienie udało się utrzymać przez 6 miesięcy.

 

Emilia, mama 2 urodzonych dzieci i trzeciego, z którym jest w 26 tyg. ciąży wspomina, że narodziny pierwszego syna związane były ze strachem: – Strach był gdy przenoszono Frania z oddziału intensywnej terapii na patologię noworodka. Wiedziałam, że tam opieka jest mniej intensywna, a ja nie mogę być przy nim przez cały dzień. Kolejny wielki strach był, gdy wypisywano go ze szpitala: czy my sobie poradzimy, czy czegoś nie przeoczymy. Mówiono nam, że mogą się pojawić bezdechy. Do tej pory, podczas infekcji, mamy nieprzespane noce.

 

U wcześniaków ze względu na niedojrzały układ oddechowy, w późniejszym okresie życia, często pojawiają się powikłania wcześniactwa: te dzieci częściej chorują na astmę, mają tendencje do chorowania na zapalenie oskrzeli czy płuc z obturacją. Na szczęście są na to leki.

 

Mama Franka podkreśla ogromne wsparcie ze strony rodziny, przyjaciół oraz męża.

 

– Do tej pory, po tych 5 latach, utrzymuję kontakty z mamami, które poznałam w tamtym czasie a które przeszły to samo. Wiemy jak te nasze wcześniaki się rozwijają – podkreśla Emilia Beliniak. – Lekarze neonatolodzy byli bardzo ciepli, a jednocześnie rzeczowi. Pielęgniarki, szczególnie na oddziale intensywnej terapii, serce oddają tym dzieciaczkom.

 

Zdaniem Emilii mamom wcześniaków najbardziej potrzebne są cierpliwość, bo wcześniaki wymagają czasu by dojrzeć. Przydadzą się też spokój i pokora, by nie poddawać się trudnościom, bo jest trudno i trzeba być na to gotowym.

 

sj