Szanowni Państwo,

Na początku października pod Instytutem Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, odbył się protest mam wcześniaków, gdyż dyrekcja szpitala zdecydowała o oddzieleniu niektórych dzieci od mam na kilka tygodni a nawet miesięcy. O licznych przypadkach można poczytać w mediach społecznościowych dzięki akcji #StopSeparacji, #MamaPrzyWcześniaku czy #NieRozdzielaj – co więcej problem ten nie dotyczy wyłącznie noworodków i dzieci przedwcześnie urodzonych. Oto sytuacje kilku rodziców, którzy w Social Mediach podzielili się swoimi doświadczeniami:

- Pani Ola nie mogła pożegnać swojego synka Jasia (†2,5 lat) który zmarł po operacji na oddziale Intensywnej Terapii w Łodzi. Rodzice mieli ujemne wyniki testu na COVID-19 a i tak nie zostali wpuszczeni na oddział.

- Pani Dorota urodziła synka w 26 t. c. w maju, w Łodzi. W 3. dobie została wypisana do domu, choć jej dziecko wymagało długiego pobytu w szpitalu. Od czasu narodzin widziała je 7 razy, w tym kilka dzięki uprzejmości personelu pielęgniarskiego, bowiem zgodnie z wytycznymi dyrekcji odwiedziny jej się nie należały.

- Pani Anna jest lekarką pracującą w Niemczech. W sierpniu, w Łodzi urodziła syna, którego widziała tylko raz. Od personelu szpitala dostaje jego zdjęcia, z których nie umie nawet rozpoznać czy jest to jej dziecko. Napisała pismo do dyrekcji prosząc o możliwość odwiedzin dziecka, na odpowiedź czekała 2 tygodnie. Okazało się, że szpital wprowadza „całkowity zakaz odwiedzin”. Została jedną z inicjatorek tego protestu.

- Pani Małgosia jest mamą 4 dzieci. W sierpniu, będąc w 28 t. c. urodziła w Gdańsku najmłodsze z nich. Maluch nadal pozostaje na oddziale neonatologii. Zdjęcia dziecka dostaje od pielęgniarek. Zauważyła, że „lekarze i pielęgniarki codziennie wychodzą z pracy do domu, chodzą do Biedronki, tankują samochody, przytulają swoje dzieci, które odebrali ze szkoły, gdzie jest setka innych dzieci i setka innych rodzinnych historii. I to jest ok, to jest ‘bezpieczne’. (…) Oddzielenie mamy od dziecka i dziecka od mamy to niewyobrażalna trauma dla walczących małych wojowników i ich mam, które zaraz po często nagłych porodach wypisywane są ze szpitala do domu. Bez dziecka. Z burzą hormonów. I pustym brzuchem.”

- Mama Stasia w ciągu 12 tygodni miała go na rękach 2 razy. Na tydzień może z nim spędzić 30 minut. Jeśli w jednym tygodniu tata odwiedzi dziecko, to mama już nie może do niego wejść. Rodzice nie mogą się też dzielić czasem. Napisała: „koniec lipca i prawie cały sierpień widziałam go tylko przez okno, bo miałam szczęście, że inkubator stał pod oknem”.

- Według uczestników, na początku protestów udział w nich brała jeszcze jedna mama, która w ciągu 7 miesięcy widziała swoje dziecko dwa razy. Dziecko zmarło.

 Już w marcu b. r. Internet obiegły pierwsze informacje o uniemożliwieniu mężom, ojcom dzieci, obecności przy narodzinach dziecka i udzieleniu wsparcia ich mamom. Przypomnijmy tylko, żeby udział mężczyzn przy porodzie był w ogóle możliwy potrzeba było wielu lat i wielu zmian. W marcu 2020 r. kilka wytycznych w związku z obawą przed zarażeniem COVID-19 cofnęło ten sukces o całe dekady. Ciężko było wówczas czytać i pisać o rozdzielaniu matek i dzieci na niektórych oddziałach noworodkowych. Zdanie i prawa rodziców przestały mieć w tym przypadku jakiekolwiek znaczenie. Ta sytuacja dała początek ruchowi #ZostańZeMną, który przeciwstawiał się rozłące dziecka i rodziców na oddziałach położniczych.

Od tamtej pory minęło pół roku, w czasie którego jako społeczeństwo wypracowywaliśmy metody na pracę i życie z minimalizowaniem ryzyka zakażenia, co w dłuższym okresie jest niewątpliwie daleko korzystniejsze niż długotrwała izolacja i zamknięcie w domu. Okazuje się jednak, że w Polsce nadal są szpitale, w których kobiet po porodzie nie dopuszcza się do ich nowonarodzonych dzieci, gdzie rodzicom nie pozwala się towarzyszyć dzieciom na oddziałach Intensywnej Terapii.

Współpracująca z nami pedagog i socjoterapeuta Katarzyna Malinowska (Rodzina na warsztat) wspierająca mamy we wzmacnianiu więzi z najmłodszymi dziećmi zaznacza, że „bliska więź dziecka z matką jest również konieczna do prawidłowego rozwoju odpowiednich struktur mózgu. Można zatem śmiało powiedzieć, że bliskość mamy przy nowonarodzonym dziecku, zwłaszcza tym, które na świat przyszło przedwcześnie, jest warunkiem niezbędnym do jego prawidłowego rozwoju. Pozbawianie matek możliwości fizycznego przebywania przy dziecku, dotykania go, mówienia do niego, uśmiechania się, oddychania obok jest zatem równoznaczne z zaniedbywaniem jego rozwoju”.

Dzięki protestowi rodziców, którzy nie godzą się na rozdzielenie rodzin, sytuacją zainteresowały się media, blogerzy i liczne organizacje (m. in. Fundacja Rodzić Po Ludzku czy Instytut Ordo Iuris), które wsparły ich w tej nierównej walce. Łukasz Bernaciński, Analityk Centrum Analiz Legislacyjnych Ordo Iuris w swojej analizie prawnej zwraca uwagę, że „szczególnie w sytuacji, gdy pacjentem jest dziecko, nie można odmówić rodzicom odwiedzin w szpitalu, lecz należy wprowadzić ograniczenia w zakresie poruszania się, godzin odwiedzin, liczby przebywających jednocześnie osób, obowiązujących środków ochrony odzieży, procedury odkażania etc. Obecność rodziców małoletnich dzieci jest konieczna, bowiem jako przedstawiciele ustawowi podejmują oni decyzje co do leczenia dziecka, a także wyrażają zgodę na określony sposób leczenia. (…).”

5 października dr Filip Furman z Ordo Iuris, przekazał władzom ICZMP w Łodzi analizę dotyczącą praw małego pacjenta, w której zwrócił uwagę, że „stanowisko szpitala narusza przepisy Konstytucji RP (art. 18 Konstytucji RP, który chroni macierzyństwo i rodzicielstwo oraz art. 72, gdzie jest mowa o ochronie praw dziecka) czy Konwencji o prawach dziecka, ale przede wszystkim uderza w dobro dzieci, przebywających pod opieką szpitala. Ograniczanie kontaktu bliskich z pacjentem nawet w czasie epidemii jest środkiem nadzwyczajnym, który stosować można jedynie w niezbędnych przypadkach i w sposób proporcjonalny”. 

Okazuje się, że po tej interwencji i ogólnym nagłośnieniu sprawy rodzice będą mogli towarzyszyć noworodkom! Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi poinformował o przekazaniu rodzicom hospitalizowanych dzieci dodatkowych 25 miejsc hotelowych w internacie na terenie głównego budynku.

Po protestach wysłanych do Ministra Zdrowia i interwencji Ordo Iuris w Ministerstwie Zdrowia i u Rzecznika Praw Pacjenta, ten ostatni w dniu 7 października wydał oświadczenie, w którym czytamy: „praktyka stosowana w jednym ze szpitali z województwa łódzkiego, polegająca na oddzielaniu (separowaniu) matek od ich nowonarodzonych dzieci, urodzonych drogą cesarskiego cięcia, do czasu uzyskania negatywnego wyniku testu na obecność u matki koronawirusa - narusza zbiorowe prawo pacjentów do świadczeń zdrowotnych. (…) W sytuacjach, kiedy noworodek (np. wcześniak) musi pozostać dłużej w szpitalu, szpital powinien podjąć działania organizacyjne, umożliwiające rodzicom bezpośredni kontakt z dzieckiem. Jest to prawo zarówno dziecka, jak i jego rodziców. Obecny stan epidemii nie może uzasadniać całkowitego zakazu odwiedzin”.

Rzecznik Praw Pacjenta wydał również zalecenia w sprawie możliwości odbywania porodów rodzinnych w warunkach stanu epidemii COVID-19 w Polsce. Stwierdził w nich, że „ograniczenie porodów rodzinnych czyli uniemożliwienie uczestnictwa w porodzie osoby dla pacjentki bliskiej, najczęściej ojca dziecka, wymagając od partnera aktualnego (nie starszego np. niż 5 dni) wyniku badania na koronawirusa, jest nieprawidłowe. (…) Brak jest w ww. zaleceniach obowiązku przedstawienia aktualnego wyniku badania przez osobę towarzyszącą pacjentce przy porodzie.”

Oznacza to, że podobne interwencje mogą nieść naprawdę dobre i szybkie zmiany! Dlatego utworzyłyśmy petycję do dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego i Rodziny Anny Miszczak z prośbą o pilne prawne rozwiązanie problemu rozłąki rodziców od dzieci w szpitalach w całej Polsce. Oczekujemy, że Ministerstwo Zdrowia opracuje i wdroży w trybie pilnym jednolite, obowiązujące na terenie całej Polski, wytyczne z poszanowaniem praw dziecka i praw pacjenta zamiast składać odpowiedzialność decydowania o procedurach na barki dyrekcji szpitali. Mamy nadzieję, że takie sytuacje, jak w łódzkim czy gdańskim szpitalu, nie będą już więcej miały w naszym kraju miejsca.

Apelujmy i wymagajmy od dyrekcji departamentu MZ Zdrowia Publicznego i Rodziny pilnej reakcji na możliwe wciąż w Polsce niedopuszczanie rodziców do hospitalizowanych dzieci!

Szanowni Państwo, proszę gorąco o podpisy pod skierowaną do nich petycją: 

STOP separowaniu rodziców od dzieci w szpitalach

 

© Konfederacja Kobiet
biuro@konfederacjakobiet.pl