- Nie ma emocji negatywnych, bo jest rzeczą pozytywną być poinformowanym o stanie ciała, mobilizowanym do działania, wczuwać się w emocje innych, z pomocą emocji okazywać miłość. Emocje można podzielić na radosne i bolesne. Im bardziej przeżywam bolesne, tym bardziej mogę być radosny. Żadne emocje nie są grzechem, nie podlegają ocenie moralnej. Z emocji nie musimy się spowiadać - mówił ks. dr Marek Dziewiecki podczas Ogólnopolskiej Konferencji Online "Czas Kobiet", zorganizowanej przez Ewę Sztreker z projektu Oblicza Kobiety

Pierwsza funkcja emocji to informacja. Druga funkcja to mobilizowanie do działania. Jeśli mężczyzna Cię niepokoi, drażni, powoduje rozczarowanie nim, wielkie lęki ze względu na swoją postawę to jest to motywacja do działania, broń się, do separacji małżeńskiej włącznie. Trzecia funkcja to pomoc w zrozumieniu innych ludzi. Kobiety potrafią rozumieć a nawet wczuć się w sytuację innych. Czwarta funkacja to pomoc w kochaniu. Miłość nie jest uczuciem. Miłość jest postawą, jest troską, to dobór słów i czynów, które mają wspierać na drodze do świętości.

- Emocje to źródło informacji o naszej sytuacji życiowej. Emocje wykrzyczą nam prawdę o nas, gdy nie chcemy jej usłyszeć w naszym myśleniu, w naszej świadomości. Emocje mówią o nas całych. Jeżeli dominuje radość, pogoda ducha, poczucie bezpieczeństwa, to jest jak 36,6, mówiąc temperaturą ciała. Super. Idziemy drogą błogosławieństwa i radości. Jeżeli zaczyna się pojawiać lekki niepokój, lekkie zagniewanie, lekkie rozczarowanie, lekkie obawy, to tak 37 z kreskami, czyli emocje mówią jest dobrze, ale pewne modyfikacje się przydadzą. Jeżeli jest depresja, rozpacz, nienawiść do siebie czy do innych, nastroje samobójcze, to jest 39,5 czy 40, czyli krzyk: albo coś zmienisz radykalnie w sobie, w swoim postępowaniu, w swoich więziach, albo zginiesz. A jeśli jest apatia, kompletna emocjonalna obojętność, to jest tak jakby mieć 35 stopni, obumieramy życiowo z wycieńczenia, z osłabienia, że nawet nie chce nam się walczyć o życie, to rodzaj śmierci klinicznej - podkreślił ks. Marek Dziewiecki.

 

sj

 

© Konfederacja Kobiet
biuro@konfederacjakobiet.pl