Mamy fajny pomysł, ale nie mamy… miejsca

Mamy fajny pomysł, ale nie mamy… miejsca

Wakacje mijają szybko, ale zostaje po nich wiele miłych wspomnień. Jedno z nich wygląda tak: najmłodsze dziecko śpi na świeżym powietrzu (wiadomo – sen dziecka to podstawa relaksu mamy), starsze bawią się na skraju lasu (wiadomo – odpowiednia odległość to podstawa relaksu mamy). Mama siedzi na ganku domku letniskowego, a w zasięgu ręki ma: gołe stópki śpiącego niemowlęcia, które można przykrywać i odkrywać przewiewną pieluszką (wiadomo – nieskrępowane sprawdzanie ciepłoty stópek to podstawa relaksu mamy), kawę (wiadomo, kawa to podstawa relaksu mamy), czereśnie (wiadomo, owoce lata to podstawa relaksu mamy) oraz dobrą książkę (wiadomo – najcichsza forma relaksu mamy). Na samo wspomnienie tej słodkiej (przykrótkiej, wiadomo) chwili ogarnia człowieka przemiła błogość.

Ale nie tylko okoliczności sprawiają, że te sierpniowe chwile tak miło się kojarzą. Niemniejszy udział ma w tym treść czytanej wtedy książki. A nie była to ani Undset, ani Raspail, ani Mauriac, ani nawet najukochańsza Musierowicz.

Takich poradników nie ma

Był to… poradnik. Nie o wyrażaniu emocji, nie o sodzie oczyszczonej na tysiąc sposobów, nie o rzucaniu palenia ani o szczęśliwym życiu dzięki feng shui. Chcemy o nim opowiedzieć, bo wydaje nam się wydawniczą perełką w dzisiejszych czasach, a w dodatku świetnie współgra z misją naszej fundacji.

Książka nosi tytuł „Akademia pani domu”, a jej autorkami są dwie przyjaciółki-instagramerki – Katarzyna SierakowskaBarbara Kozera-Lachman. Wydana jest wprost wytwornie: złocenia, żłobienia, zdobna faktura okładki, piękne karty – wszystko to sprawia, że chce się ją wziąć do ręki.

Przyznajemy jednak otwarcie: ten przepych nieco onieśmielał. Można było się obawiać, że w środku znajdą się rady o polerowaniu srebra do deseru z bezą albo o czyszczeniu mikroplamek na antycznym marmurowym blacie kuchennym…

Od kopciuszka do pani domu

Nic z tych rzeczy! Książka zawiera rady o tym, co najważniejsze w byciu sercem rodziny, czyli panią domu. Przekrój tematów jest obszerny – od najważniejszej rodzinnej relacji, czyli małżeństwa, przez kontakty z teściową, mrożenie drożdży, ranking sprzętów domowych, tzw. mundur mamy, trudy połogu, aż po wskazówki dotyczące tak zapomnianej dziś cechy, jaką jest gospodarność. Słowem – wszystko, co powinna wiedzieć żona i matka, aby nie być w swojej rodzinie kopciuszkiem, lecz prawdziwą panią domu.

Całość napisana jest tak, jakbyśmy radziły się dobrej, a jednocześnie mądrej i doświadczonej kumpelki – bez irytującego zadęcia i bufonady, które niestety obserwuje się czasem w internetowej twórczości pań domu przekonanych, że wszelkie trudności życiowe rozwiąże kolor beżowy i kaszmir.

Serdecznie polecamy – także jako prezent dla narzeczonych, panien młodych i mężatek.

Dlaczego potrzebna jest „biblioteczka kobiety”

Jedna z nas od kilku lat należy do kameralnego Klubu Książki tworzonego wraz z rodziną i przyjaciółmi. Raz w miesiącu czytamy wybraną książkę, a potem spotykamy się na kawę i ciasto, by o niej rozmawiać (co nierzadko zamienia się w gorące dyskusje, żeby nie powiedzieć – kłótnie). Czytamy wyłącznie beletrystykę i wyłącznie tę uznaną za kulturę wysoką. A jednak po tych wszystkich latach widać wyraźnie, jak trudno trafić – nawet wśród dzieł uznawanych za wybitne – na dobrą, wartościową literaturę. Zwłaszcza w prozie dwudziestowiecznej aż roi się od treści, które zatruwają duszę, niszczą gust i nie wnoszą nic wartościowego. Albo gorzej: niby niepozorne, a przemycają podejście czy idee szkodzące życiu rodzinnemu.

Jeszcze gorzej jest z literaturą poradnikową – tak chętnie dziś czytaną w dobie kryzysu autorytetów i braku prawdziwych mędrców.

Dlatego chcemy stworzyć na naszej stronie miejsce, w którym polecane będą pozycje dla kobiet pragnących wesprzeć swoje przekonania innymi treściami niż te dyktowane przez mainstream. Znalazłyby się tam m.in.:

  • książki pomagające w wypełnianiu najważniejszych zadań domowych – jak „Akademia pani domu” czy wyjątkowa praca ks. Bernarda O’Reilly’ego „Kobieta i dom, jej królestwo”;
  • pozycje ujmujące kobiecą misję w świecie w sposób bardziej teoretyczny – m.in. dzieła Alice von Hildebrand i Edyty Stein;
  • wartościowa beletrystyka, np. proza Sigrid Undset.

Mamy już sporo tytułów, które chciałybyśmy umieścić w tej wirtualnej polecajce.

Obecna strona… trąci myszką

Tu pojawia się przeszkoda. Nasza strona internetowa wymaga pilnej przebudowy – wystarczy wejść na www.konfederacjakobiet.pl, by przekonać się, jak mało funkcjonalna jest dzisiaj. Nie chodzi o nienowoczesny wygląd, lecz o podstawowe funkcjonalności, których po prostu brakuje. A porządna, przejrzysta i funkcjonalna strona – wirtualna wizytówka każdej fundacji – to dziś podstawa.

Konsultacje z informatykami przyniosły niestety jasną odpowiedź: przy obecnej strukturze nie ma szans na rozbudowę strony o planowaną biblioteczkę kobiety. Potrzebna jest gruntowna przebudowa, która pozwoli nie tylko wyeksponować poradniki i inne materiały do bezpłatnego pobrania, ale też stworzyć przestrzeń dla nowych projektów.

Prosimy o wsparcie

Przebudowa obecnych zasobów internetowych i uruchomienie nowej strony to zadanie, którego nie jesteśmy w stanie zrealizować własnymi siłami. Bez pomocy naszych sympatyków będziemy musiały pozostać przy obecnej stronie, a uruchomienie biblioteczki nie będzie możliwe.

Dlatego serdecznie prosimy o wsparcie tego projektu – każda pomoc, na jaką mogą sobie Państwo dziś pozwolić, przybliża nas do rozpoczęcia prac nad nową stroną: nie tylko bardziej nowoczesną, ale przede wszystkim bardziej funkcjonalną dla nas wszystkich.