Czy kobiety będą rodzić na SOR-ach?
14 maja 2026
Opieka okołoporodowa musi być jednym z priorytetów państwa. Dlatego planujemy uruchomienie petycji do Ministerstwa Zdrowia, w której zaapelujemy o ochronę oddziałów położniczych i poprawę dostępności opieki okołoporodowej w całej Polsce.
Czy kobiety będą rodzić na SOR-ach?
14 maja 2026
Opieka okołoporodowa musi być jednym z priorytetów państwa. Dlatego planujemy uruchomienie petycji do Ministerstwa Zdrowia, w której zaapelujemy o ochronę oddziałów położniczych i poprawę dostępności opieki okołoporodowej w całej Polsce.
Kilka dni temu usłyszałyśmy historię, która nie daje nam spokoju.
Jedna z naszych znajomych trafiła wraz ze swoją starszą mamą na Szpitalny Oddział Ratunkowy w jednym z wojewódzkich szpitali w centralnej Polsce. Jak to często bywa, na pomoc trzeba było czekać wiele godzin. Ostatecznie lekarze stwierdzili, że hospitalizacja nie jest konieczna, więc kobiety mogły wrócić do domu dopiero po północy.
Choć wszystko zakończyło się szczęśliwie, samo doświadczenie wielogodzinnego oczekiwania na SOR-ze okazało się bardzo trudne. W poczekalni znajdowali się między innymi pacjenci po urazach, osoby nietrzeźwe oraz młoda dziewczyna po próbie samobójczej. Chaos, stres, zmęczenie i ogromne emocje były obecne wszędzie.
Słuchając tej relacji, zaczęłyśmy myśleć o kobietach w ciąży.
O tych wszystkich przyszłych matkach, które po zamykaniu kolejnych małych porodówek będą musiały pokonywać coraz większe odległości, aby dotrzeć do szpitala. O kobietach mieszkających poza dużymi miastami, dla których dostęp do opieki okołoporodowej staje się coraz trudniejszy.
Niepokoi nas pytanie: co stanie się wtedy, gdy poród rozpocznie się zbyt szybko?
Czy naprawdę chcemy dopuścić do sytuacji, w której kobiety rodzące będą zmuszone szukać pomocy na przeciążonych SOR-ach — w miejscach, które już dziś często nie są w stanie zapewnić pacjentom poczucia bezpieczeństwa i godnych warunków oczekiwania?
Poród nie jest „standardową procedurą medyczną”. To jeden z najważniejszych momentów w życiu kobiety i dziecka. Wymaga bezpieczeństwa, spokoju, intymności oraz odpowiedniej opieki personelu medycznego.
Dlatego z ogromnym niepokojem obserwujemy kolejne decyzje dotyczące likwidacji oddziałów porodowych. Rozumiemy problemy kadrowe i organizacyjne systemu ochrony zdrowia. Jednak bezpieczeństwo kobiet i dzieci nie może być sprowadzane wyłącznie do tabel, statystyk i ekonomicznych wyliczeń.
Każda kobieta — niezależnie od miejsca zamieszkania — ma prawo do bezpiecznego porodu i realnego dostępu do opieki medycznej.
I właśnie o tym chcemy dziś przypomnieć.
Ocena na chłodno: sytuacja budzi poważny niepokój
Po pierwszych emocjonalnych reakcjach postanowiłyśmy dokładniej przyjrzeć się problemowi. Punktem wyjścia stała się dwugodzinna debata parlamentarnego Zespołu ds. opieki okołoporodowej, która odbyła się w ubiegłym tygodniu pod przewodnictwem poseł Kariny Bosak.
W dyskusji udział wzięli lekarze, dyrektorzy szpitali oraz przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia. Co szczególnie istotne — wielu uczestników debaty otwarcie przyznawało, że obecny kierunek zmian w opiece okołoporodowej może rodzić poważne zagrożenia dla bezpieczeństwa kobiet i dzieci.
Kontrowersje wokół „pokojów narodzin”
Najwięcej emocji wzbudziło rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia dotyczące tworzenia tzw. pokojów narodzin. Rozwiązanie to zakłada organizowanie przy izbach przyjęć lub SOR-ach miejsc, w których położna mogłaby udzielić pomocy kobiecie rodzącej w sytuacji nagłej — albo przygotować ją do transportu do szpitala posiadającego oddział położniczy.
Część środowiska medycznego bardzo krytycznie ocenia ten pomysł.
Dyrektor szpitala w Działdowie wskazywał podczas debaty, że poród bez pełnego zaplecza medycznego i możliwości natychmiastowego wykonania cesarskiego cięcia może stwarzać realne zagrożenie dla życia i zdrowia matki oraz dziecka. Podobne stanowisko prezentowali również inni uczestnicy spotkania.
Z kolei konsultant krajowa ds. ginekologii i położnictwa prof. Ewa Wender-Ożegowska podkreślała, że pokoje narodzin nie mają zastępować porodówek, lecz pełnić funkcję awaryjnego zabezpieczenia dla kobiet, które trafią do placówki nieprowadzącej porodów.
Coraz większe odległości do porodówek
W trakcie debaty wielokrotnie zwracano uwagę na problem likwidacji oddziałów położniczych, szczególnie w mniejszych miejscowościach i regionach oddalonych od dużych ośrodków miejskich.
Przedstawiciele szpitali alarmowali, że w niektórych częściach kraju kobiety w ciąży muszą pokonywać nawet ponad 100 kilometrów, aby dotrzeć do najbliższej porodówki. Dotyczy to między innymi części Podkarpacia, gdzie — jak wskazywano podczas posiedzenia — dostęp do opieki okołoporodowej staje się coraz trudniejszy.
Lekarze podkreślali, że w przypadku nagłych komplikacji porodowych nawet kilkadziesiąt minut transportu może mieć kluczowe znaczenie.
Problem finansowania oddziałów położniczych
Drugim ważnym tematem debaty była sytuacja finansowa porodówek. Dyrektorzy szpitali wskazywali, że obecne wyceny świadczeń przez Narodowy Fundusz Zdrowia sprawiają, iż prowadzenie oddziałów położniczych często generuje wysokie straty finansowe.
W opinii części lekarzy system finansowania nie uwzględnia rzeczywistych kosztów zapewnienia całodobowego bezpieczeństwa kobietom i noworodkom.
Jednocześnie przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia argumentowali, że większe ośrodki zapewniają wyższy poziom bezpieczeństwa dzięki większemu doświadczeniu personelu i lepszemu zapleczu specjalistycznemu.
Ponad 100 zamkniętych porodówek
Skala problemu jest znacząca. W ciągu ostatnich kilkunastu lat z mapy Polski zniknęło ponad 100 oddziałów położniczych. Według danych przywoływanych w mediach, tylko na początku 2026 roku działalność zakończyło kolejnych kilkanaście oddziałów ginekologiczno-położniczych.
Jednocześnie — jak przyznał przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia podczas debaty — pokoje narodzin praktycznie nie powstają.
Bezpieczeństwo kobiet powinno być priorytetem
Jako fundacja uważamy, że bezpieczeństwo kobiet i dzieci nie może być wyłącznie przedmiotem ekonomicznych kalkulacji. Rozumiemy problemy kadrowe oraz organizacyjne systemu ochrony zdrowia, jednak decyzje dotyczące likwidacji porodówek powinny uwzględniać również sytuację kobiet mieszkających poza dużymi miastami.
Poród wymaga dostępu do profesjonalnej opieki, odpowiedniego zaplecza medycznego oraz poczucia bezpieczeństwa. Dlatego z dużą uwagą obserwujemy dalsze działania Ministerstwa Zdrowia i będziemy monitorować wszystkie zmiany dotyczące opieki okołoporodowej w Polsce.
Dlatego planujemy uruchomić petycję do ministerstwa zdrowia, w której wezwiemy urzędników do natychmiastowego przywracania porodówek i priorytetowego traktowania kwestii demograficznych, którym brak godnych warunków do porodu z pewnością nie pomaga! Powołamy się na dane statystyczne mówiące o tym, że wiele kobiet ma tak złe doświadczenia z porodem, że nie chce mieć więcej dzieci! To przecież oczywiste, że wizja porodu na SOR nie zachęci nikogo do zmierzenia się z tą traumą, a z pewnością zniechęci kolejne kobiety.
Musimy to zrobić, aby rządzący wiedzieli, że nie ma zgody na tak haniebny regres Polski pod względem opieki okołoporodowej!