Potęga kołyski. A u nas… bieda z nędzą

Mamy wszystko, czego nie mieli nasi dziadkowie, ale… odrzucamy dzieci. Mówimy wiele o miłości Ojczyzny, ale niewiele dla niej robimy. Nasza Ojczyzna Matka traci dzieci i nie rodzą się jej nowe. Cóż ważniejszego możemy dać jej dziś, w czasie pokoju niż dzieci?

Potęga kołyski. A u nas… bieda z nędzą

Mamy wszystko, czego nie mieli nasi dziadkowie, ale… odrzucamy dzieci. Mówimy wiele o miłości Ojczyzny, ale niewiele dla niej robimy. Nasza Ojczyzna Matka traci dzieci i nie rodzą się jej nowe. Cóż ważniejszego możemy dać jej dziś, w czasie pokoju niż dzieci?

Szanowna Pani,

dziś, w przededniu Święta Niepodległości, próbuję sobie wyobrazić tę radość, która była udziałem moich pradziadków 107 lat temu. Jak się cieszyli, jak przekazywali sobie tę radosną wieść, ale przede wszystkim jak celebrowali życie! Dwa lata po odzyskaniu niepodległości urodzili się obaj moi dziadkowie, a pięć i osiem lat później – moje babcie. Czy właśnie nadzieja związana z odzyskaną wolnością sprawiła, że przyszli na świat? Kto wie.

 

Cieszyli się i… rodzili dzieci

Nie wiem, czy Pani wiadomo, ale wtedy, jesienią 1918 r., tę wspaniałą wieść o końcu niewoli niosło sobie z ust do ust ponad 27 milionów Polaków! Dziś może nam się wydawać, że to mała liczba, ale wówczas byliśmy szóstym pod względem ludności krajem w Europie.

Sprawdziłam też, co Polacy zrobili ze swoją wolnością w sensie demograficznym. Według danych GUS, w 1921 r. w Polsce mieszkało ponad 27 mln osób, w 1931 r. — już ponad 32 mln osób. Natomiast w 1938 r. — po przyłączeniu Zaolzia (zamieszkiwanego wówczas przez ok. 250 tys. osób), ta liczba wzrosła do blisko 35 mln osób. Tylu mieszkańców naszej Ojczyzny musiało stawić czoła kolejnej wojennej zawierusze.

Wróćmy jednak do 1918 roku. Nasi dziadkowie cieszyli się, świętowali, całowali, wywieszali biało-czerwone flagi i… płodzili dzieci tak, że stan liczebny narodu wzrósł o kilka milionów ludzkich dusz!

 

Wieszamy flagę i to wszystko?

Jednak przyznam się Pani, że w tym roku wyjątkowo trudno mi podzielać ich radość. Mamy wszystko, czego nie mieli nasi dziadkowie, ale… odrzucamy dzieci. Jest nam ciepło, wygodnie, mamy co jeść, w co się ubrać, mamy wymyślne aplikacje i psy z kokardką na psiej grzywce, sztuczną inteligencję i 10 par butów. Wywieszamy flagi na 11 listopada, a nie chcemy dać Polsce tego, czego potrzebuje, by… istnieć. Czyli nowych Polaków.

Katastrofa demograficzna jest faktem. Wymieramy. Z roku na rok rodzi się coraz mniej dzieci, w tym roku padł kolejny niechlubny rekord, najgorszy wynik od czasów powojennych.

Jednak mam wrażenie, że każdy tylko rozkłada ręce. Mówimy wiele o miłości Ojczyzny, ale niewiele dla niej robimy. Nasza Ojczyzna Matka traci dzieci i nie rodzą się jej nowe. Cóż ważniejszego możemy dać jej dziś, w czasie pokoju niż dzieci?

 

Matka Ojczyzna nie ma dzieci

Tymczasem prognozy są zatrważające. We wrześniu tego roku liczba Polaków spadła do 37,7 mln osób i z roku na rok ma maleć. Jeśli nic się nie zmieni, w 2100 roku może nas być tylko niespełna 20 mln!

Myślę, że nakaz, by zrobić wszystko, by odwrócić ten straszny trend, spotka się z Pani aprobatą. Jesteśmy to winni naszej Ojczyźnie. I tym spod Racławic, Somosierry, Warszawy, Monte Casino i tym z kopalni Wujek, Zakładów Cegielskiego i Stoczni Gdańskiej.

Zmiany zaczynają się w naszych głowach. Dlatego wszelkimi sposobami chcemy promować posiadanie dzieci, choć jak pisałam do Pani w ostatnim liście – niemal cały otaczający nas świat robi wszystko, by Polaków ubywało.

 

Piszemy do organizatorów Marszu Niepodległości

Działanie w pojedynkę nie przyniesie jednak takich efektów jak wspólna praca. Dlatego m.in. zwróciłyśmy się kilka miesięcy temu z apelem do polskiego Episkopatu, by podczas kursów przygotowujących do sakramentu małżeństwa przyszłych małżonków uczono bardziej o tym, jak mieć dzieci i poradzić sobie z wyzwaniami dużej rodziny niż jak ich nie mieć, jak niestety często dzieje się to obecnie w wielu diecezjach. Biskupi z aprobatą odpowiedzieli na nasz apel i w liście zapewnili o wzięciu pod uwagę naszych sugestii.

Teraz postanowiłyśmy zwrócić uwagę na ten ogromny problem naszej Ojczyzny organizatorom Marszu Niepodległości – największego wydarzenia o charakterze patriotycznym w naszym kraju.

Według organizatorów Marszu, ulice Warszawy 11 listopada potrafi we wspólnym pochodzie przemierzać nawet ćwierć miliona Polaków! To ogromna siła!

Marsz słynie też z mocnych haseł – być może udałoby się nawet, by hasłem przewodnim przyszłorocznego marszu była właśnie troska o kolejne pokolenia?

O tym wszystkim napiszemy do organizatorów marszu.

Tymczasem skontaktowałyśmy się już z przedstawicielami zespołów, które występują na koncercie podczas Marszu Niepodległości, prosząc ich, by również ze sceny pod Stadionem Narodowym popłynął mocny przekaz o powiększaniu polskiego narodu, czyli rodziny rodzin.

Irydion odpowiedział nam w swoim (barwnym) stylu:

Stare ZUSowskie przysłowie mówi, że bez dzieci nie ma kołaczy, a psiecko raczej nie zarobi na Twoją emeryturę. Podobnie zresztą jak ZUS, ale to już inna bajka. Niestety demografia, niczym ponura Nemezis karząca narody za pychę wobec wiary, wydaje się być nawet gorsza niż koronawirus i PO razem wzięte, bo zupełnie nie wybiera i równo depopuluje kolejne narody, których część, ta mająca za paznokciami postkolonialne brudy, tonąc w swej bezdzietności brzydko chwyta się ostrza migracji.

Wygląda więc na to, że oferta czasów nowoczesnych dla narodów to albo zwykła, przedwczesna śmierć kulturowa przez rozpuszczenie lub narodowa eutanazja wykonana nieco bardziej śniadą ręką tych, którym religia nakazuje prowadzić świętą wojnę również poprzez posiadanie licznego potomstwa. Świadomość, że każda z opcji będzie nie tylko praworządna, ale i zgodna z dyrektywami wydaje się być małym pocieszeniem.

W tej sytuacji my jako zwykli muzyczni kelnerzy raz w roku dostarczający ludziom soczystego muzycznego kotleta schabowego do wesołej, świątecznej konsumpcji możemy tylko i aż oświadczyć iż Irydion stał zawsze za życiem, za narodem i za rozwojem naszej cywilizacji. A to trzecie hasło jest możliwe tylko, jeśli dwóm pierwszym przywrócimy należny szacunek i pozycję. Wieszcz ongiś napisał: Kochajmy się! Ktoś mógłby dopowiedzieć: Acz nie tylko w wąskim gronie przekonanych!

Przekażemy tę myśl muzycznie dalej.

 

Bezpłatne grafiki patriotyczne

Z okazji jutrzejszego święta przygotowałyśmy też kilka grafik ukazujących, jak dziś, w czasie pokoju, powinniśmy realizować obowiązek wobec naszej Ojczyzny. Warto sobie uprzytomnić, że nie wypełniamy go, nie rodząc dzieci, co nie tylko grozi wymarciem naszego kraju, ale i pozbawia nas naprawdę wszystkiego – dobra wspólnotowego i osobistego, znaczenia na arenie międzynarodowej, a nawet dobrobytu, opieki nad emerytami, rozwoju itd. Nie bez przyczyny Walenty Majdański, pedagog, prekursor ochrony życia, który wiele prac poświecił odnowie duchowo-moralnej i biologicznej polskich rodzin i całego narodu, zatytułował jedno ze swoich najważniejszych dzieł „Kołyski i potęga”. Bo kołyski to właśnie moc, siła, oręż, sens i pełnia szczęścia. Czasami trudniejszego do przyjęcia niż życie w rytmie fast food i chińskiego plastiku, ale właśnie szczęścia.

Zachęcamy Panią serdecznie do pobrania grafik (ich rozmiary są dostosowane do wymiarów głównych mediów społecznościowych) i ustawienia ich z okazji Święta Niepodległości. Są one dostępne za darmo na naszej stronie (12) oraz poniżej:

Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy!

Łączę wyrazy szacunku i serdeczne pozdrowienia!

P.S. Nie mam wątpliwości, że dziś, w czasie pokoju, podstawowym sposobem realizowania miłości ojczyzny jest… dbanie o jej biologiczne przetrwanie. Rodząc i wychowując dzieci na szlachetnych Polaków, ale również promując dzietność, służymy Ojczyźnie nie mniej niż ci, którzy przelali za nią krew pod Rokitną, Narwikiem czy Warszawą. Warto o tym pamiętać, gdy jutro wywiesimy biało-czerwoną flagę i będziemy w gronie rodzinnym świętować odzyskaną przed 107 laty niepodległość. Niech nasza Ojczyzna Matka, ma swoje dzieci!