Z artykułów opublikowanych przez Onet i Gazetę Wyborczą wyłania się straszliwie ponury obraz macierzyństwa jako pasma udręk i niepowodzeń, świat pełen niekochanych dzieci i nienawidzących je matek… Na szczęście jest to jedynie projekcja redaktorów!

Szanowna Pani,

swój dzisiejszy list do Pani pragnę zacząć od postawienia Pani pytania. Czy wiadomo Pani, który z funkcjonujących na polskim rynku medialnym portali informacyjnych od lat wiedzie zdecydowany prym pod względem popularności? Liderem tej listy jest (niestety) Onet․pl. Np. w marcu 2025 r. odnotował ponad 10 mln użytkowników.

 

Co czwarty Polak karmi się hejtem na macierzyństwo?

Oznacza to, że nawet jedna czwarta Polaków z tego właśnie źródła czerpie wiedzę o życiu, Polsce i świecie… W kontekście tego, o czym napiszę za chwilę, włos jeży się na głowie.

Onet należy do koncernu Ringier Axel Springer Polska, który poza tym portalem wydaje jeszcze m.in. Fakt czy Newsweek Polska. Udziałowcami spółki mediowej Axel Springer SE z siedzibą w Berlinie oraz szwajcarski Ringier Holding SA.

 

Hitlerowski dziennikarz w nazwie

Pewnie niejednokrotnie nazwa Axel Springer obiła się Pani o uszy. Ale nie wiem, czy Pani wiadomo, co dokładnie oznacza. Otóż jest to nazwisko niemieckiego dziennikarza, który w 1946 r. założył wydawnictwo o takiej właśnie nazwie. Wcześniej, przed wojną, Springer współpracował jako zastępca redaktora naczelnego i redaktora działu politycznego (sic!) z wydawaną przez jego ojca gazetą Altonaer Nachrichten. Był w niej współodpowiedzialny za propagandę antyżydowską… Był też członkiem Narodowosocjalistycznego Korpusu Motorowego – paramilitarnej organizacji podległej NSDAP, czyli partii hitlerowskiej. W 1938 roku rozwiódł się z żoną, gdyż zgodnie z Norymberskimi Ustawami Rasowymi została ona uznana za pół-Żydówkę.

Zawsze mnie zastanawiało, jak koncerny związane ze Springerem mogą wciąż bez wstydu używać jego nazwiska…

 

Niespotykane obrzydzanie macierzyństwa

Wracając do Onetu. Jak już pisałam, siła oddziaływania tego portalu na naszych rodaków jest potężna, skoro czyta go co czwarty Polak. W normalnych warunkach można by oczekiwać, że odpowiedzialny społecznie portal, świadomy katastrofy demograficznej w kraju, w którym funkcjonuje, będzie starał się zapobiec dramatowi. O, naiwności!

Proszę tylko spojrzeć na tytuły losowo wybranych przeze mnie na potrzeby listu do Pani artykułów…

Zuzia z mężem zdecydowali, że nie chcą mieć dzieci. Takich par będzie coraz więcej

(Aż chce się odpowiedzieć: No, z pewnością, jeśli tak nachalnie będziecie to promować!”)

Nie takiej przyszłości chciałam dla mojej 18-letniej córki. Zaszła w ciążę i chce założyć rodzinę

(Współczujemy dziecka! 18 lat starań matki czytającej Onet, a niewdzięczny bachor chce założyć rodzinę!)

Czy „psieci” wygryzają dzieci? Są wyniki badań

(W redakcji zagrzmiały korki od szampanów)

Macierzyństwo stało się przekleństwem. Dla córki jestem „debilką”, „zjebem”, „krową”

(A wystarczyło zamiast córki mieć psiecko…)

Kontrowersje na temat rodzicielstwa. „Wszyscy moi znajomi, którzy mają dzieci, są w piekle”

(Zastanawiam się, czy redakcja rozumie słowo „kontrowersje”, skoro odnosi je do rodzicielstwa…)

„Może by Pani uciszyła córkę?” Nikt nie denerwuje Polaków tak jak dzieci

(Spokojnie, wytrzymajcie, niedługo ich nie będzie)

Bezdzietni 60-letni: niczego nie żałujemy, przynajmniej stać nas na godne życie”

(Nie to co ci biedacy, czyli 60-latkowie, którzy muszą trwonić emeryturę na lizaki dla wnuków!)

Katarzyna Błażejewska: ciąża nie jest dla mnie „stanem błogosławionym”

Koniec mitu o jedynakach. Świadomie chcą mieć tylko jedno dziecko. „Model rodzicielstwa, o jakim marzyliśmy, ale go nie doświadczyliśmy”

(To chyba na wypadek, gdyby ktoś mimo starań redakcji odważył się na urodzenie dziecka – w takiej sytuacji trzeba koniecznie go powstrzymać przed płodzeniem rodzeństwa!)

Dziecko uruchamia w nas to, czego nie przepracowałyśmy. To może okazać się trudne do zaakceptowania

(Zwłaszcza przez redaktorów Onetu)

Zdarzają się też przedruki, np. z niemieckiego Welt:

Mam 40 lat i żałuję bycia matką. Nigdy więcej bym na to nie poszła

(Czyż rzeczywiście interesują nas opinie 40-letnich Niemek?!)

 

Macierzyństwo – „niebezpieczna” sprawa

A to tylko tytuły… W artykułach, najczęściej „listach czytelników” (tak, jasne, oczywiście!), możemy przeczytać takie „zachęcające” teksty jak np.:

Okupnik (w swojej piosence „Mama idzie w długą” – przyp. AS) łamie tabu związane z macierzyństwem i konsekwencjami porodu. Rapuje m.in. o depresji poporodowej, rozerwanych mięśniach brzucha i wylanym jelicie”.

Macierzyństwo w tej ponurej wizji jest więc nie tylko poniżające i wyczerpujące, ale wręcz zagraża życiu

 

Dużo dzieci – marzenie… dyktatorów

Ale, ale! Dla porównania proszę zobaczyć, jak Onet pisze o wzroście demografii:

Chiny, do niedawna kraj jednego dziecka, zmuszają kobiety do rodzenia

Kreml propaguje macierzyństwo wśród nieletnich. „Matka Boska została mamą w wieku 15 lat”

Kim Dzong Un, ocierając łzy z twarzy, apelował do kobiet o rodzenie większej liczby dzieci

Prosty zabieg i już wielodzietność może łatwo kojarzyć się z dyktaturą Rosją, Koreą Północną i Chinami…

 

Inne media nie pozostają w tyle

Czyż trzeba więcej przykładów, by zilustrować, jak media obrzydzają Polakom macierzyństwo i rodzicielstwo? Onet nie jest zresztą jedyny.

To np. niedawny głośny tytuł Newseeeka:

„Nienawidzę być matką”. Marzyli, by zostać rodzicami, teraz żałują”

(Tak, tak, na pewno jest ich od groma!)

Od dawna kolekcjonuję też tytuły i nagłówki „Gazety Wyborczej”i „Wysokich Obcasów”:

„Otwarcie wobec siebie mówimy z mężem: Ja to nasze dziecko kocham, ale go strasznie nie lubię”

(Szkoda mi tego dzieciaka – ono też siebie nie polubi)

„Prof. Kulesza: Instynkt macierzyński stał się kulturowym chomątem tłumaczącym szereg patriarchalnych zachowań”

(Yyy….)

Ból i samotność matek. „Słyszałam od kobiet, że czują się traktowane jak klacz rozpłodowa”

(Serio? Klacz rozpłodowa z jednym dzieckiem?)

„Ma 30 lat i zdecydowała się na sterylizację. Co mogę dać dziecku w tak niestabilnym świecie?

(Więcej Onetu)

„Kocham synka, ale popełniłam błąd, zostając jego matką. Czuję się, jakby część mnie umarła”

(Szkoda, że nie ta właściwa część…)

„Nie kocham swojego dziecka i nie pokocham”. Matki mówią o tym w tajemnicy

(A są ich z pewnością tysiące…)

„Bagienko macierzyństwa. Matka Polka wciąż startuje w konkursie ofiarności”

(Och, ta paskudna ofiarność!)

W kontekście wszystkich tych tekstów tytuł artykułu z Wyborczej: „Polaków będzie ubywać. Najgorsze, że nikt nie chce się tym naprawdę na poważnie zająć” może budzić tylko pusty śmiech…

 

„Nie czytaj… sobie, Mamo!”

Nie wiem, jakie wrażenie owo krótkie zestawienie zrobiło na Pani, ale dla mnie było wprost wstrząsające. Dlatego stwierdzeniem nawiązującym do nazwy naszego portalu „Nie czytaj mi, Mamo” gromadzącego książki, których nie przeczytałybyśmy swoim dzieciom, pragnę zachęcić Panią do tego, by w żaden sposób nie wspierać mediów, które w jawny sposób działają na niekorzyść przyszłości naszej Ojczyzny, oraz by zaprosić do tego szczególnego bojkotu innych.

Warto też o decyzji o nieczytaniu i niewspieraniu takich mediów stanowczo powiadomić ich redakcje. Można napisać samemu o powodach swojej decyzji lub skorzystać z gotowego wzoru maila, którego treść załączam poniżej, i wysłać na adres:

listydoredakcji@redakcjaonet.pl

news@grupagazeta.pl

newsroom@newsweek.pl

 

Sprzeciw ma sens!

Oczywiście nie mam złudzeń, że po naszym sprzeciwie redaktorzy nagle zaczną wychwalać macierzyństwo i wielodzietność. Ale jestem przekonana, że właśnie dziś, w obliczu dziejącej się na naszych oczach katastrofy demograficznej, mamy obowiązek wobec przyszłych pokoleń, by reagować i walczyć. O nas i o Polskę!

Niekiedy – jak w przypadku firmy jubilerskiej Yes – taki sprzeciw przynosi owoce. Przypomnę Pani, że po naszej reakcji na skandaliczną kampanię firmy promującą bezdzietność, ukazał się materiał ukazujący piękno wielodzietności. To kolejny raz utwierdziło nas w przekonaniu, że presja i otwarte działania mają sens!

 

Wspierajmy promocję macierzyństwa!

P.S. Z przygotowanego przeze mnie dla Pani zestawienia artykułów opublikowanych przez Onet i Gazetę Wyborczą wyłania się straszliwie ponury obraz macierzyństwa jako pasma udręk i niepowodzeń, świat pełen niekochanych dzieci i nienawidzących je matek… Na szczęście jest to jedynie projekcja redaktorów, mająca zohydzić rodzicielstwo i zniechęcić przyszłych rodziców do posiadania dzieci. Zachęcamy Panią do zbojkotowania mediów, które obrzydzają macierzyństwo, deprecjonują wartość matczynego trudu i podważają same fundamenty rodzicielskiej miłości, a także do wsparcia misji naszej fundacji, która działając wyłącznie dzięki Darczyńcom, stara się przeciwstawić tym przerażającym trendom.

 

Oto propozycja listu, który można wysłać do redakcji:

Szanowna Redakcjo,

z oburzeniem i zażenowaniem przyjąłem serię artykułów napisanych przez „Czytelniczki” lub dziennikarzy, a opublikowanych na Państwa portalu, które zohydzają macierzyństwo i rodzicielstwo. Prezentując rzeczywiste lub zmyślone odczucia anonimowych osób na temat niezadowolenia z macierzyństwa czy wręcz nienawiści do własnych dzieci, w dodatku w sposób sugerujący, że jest to doświadczenie wielu Polek i Polaków, podczas gdy z całą pewnością ma ono charakter marginalny, zniechęcają Państwo do posiadania dzieci i godzą w dobro zarówno osobiste, jak i wspólnotowe całej naszej Ojczyzny. Tym samym przyczynią się Państwo do pogłębienia kryzysu demograficznego, którego głównym podłożem są zmiany mentalne. Zadowolony z takiego obrotu sprawy byłby z pewnością nazistowski dziennikarz Axel Springer, ale dla mnie jest to działanie haniebne. Dlatego informuję, że opuszczam szeregi Czytelników Państwa portalu do czasu, aż nie przestanie on promować bezdzietności.